Podpisy lojalności czyli realny mechanizm awansu w Prokuraturze po 12 stycznia 2024 r. pod szyldem przywracania praworządności i godności

Warszawa, 25 maja 2026 r.

Kiedy 9 lutego 2024 r. Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło konkurs na stanowisko Prokuratora Krajowego, przedstawiono to jako symbol odbudowy standardów: procedurę jawną, konkurencyjną i opartą na transparentnym poparciu środowiska. Kandydaci mieli przedstawić listę poparcia podpisaną przez co najmniej 50 prokuratorów pozostających w służbie czynnej lub asesorów prokuratury. Tak wynikało z komunikatu Ministerstwa Sprawiedliwości o ogłoszeniu konkursu i powołaniu zespołu oceniającego kandydatów.

https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/ogloszenie-o-konkursie-na-kandydata-na-stanowisko-prokuratora-krajowego

Jednocześnie tworzono pozory formalnej zgodności z bliżej nieokreślonymi  standardami praworządności, demokracji i transparentności: listy poparcia, konkurs, wysłuchania, komisja, deklarowana merytoryczna ocena kandydatów.

Jednak już sam punkt wyjścia tej procedury budził zasadnicze wątpliwości prawne. Zasadniczym bowiem problemem było to, że wdrożona procedura pozostawała w opozycji do obowiązujących przepisów prawa ustrojowego, a ponadto funkcja Prokuratora Krajowego pozostawała w dalszym ciągu obsadzona  przez prokuratora Dariusza Barskiego, a procedury odwołania go z pełnienia tej funkcji nawet nie wdrożono. W takim ujęciu listy poparcia nie były wyłącznie elementem neutralnego konkursu, lecz dokumentami wytworzonymi na potrzeby procedury, w której nie sposób było doszukać się ani podstawy prawnej, ani faktycznej. Nawet prowadzony publicznie spór o status prokuratora Dariusza Barskiego, tym bardziej postanowienie tymczasowe Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 stycznia 2024 r.  w którym postanowił on nakazać Prokuratorowi Generalnemu i wszystkim organom władzy publicznej powstrzymanie się od jakichkolwiek działań uniemożliwiających wykonywanie przez Dariusza Barskiego uprawnień, zadań i kompetencji przysługujących prokuratorowi Prokuratury Krajowej w stanie czynnym oraz pełnienia funkcji Prokuratora Krajowego w tym powstrzymania się od realizacji i wykonania postanowień pisma Prokuratora Generalnego z dnia 12 stycznia 2024 r. (sygn. TS 9/24), nie tylko wywoływały potrzebę daleko idącej ostrożności przed podejmowaniem tego rodzaju decyzji, ale ją wprost wykluczały.

Niezależnie od tego w procedurze uczestniczyło pięcioro kandydatów: Dariusz Korneluk, Katarzyna Kwiatkowska, Agnieszka Leszczyńska, Jacek Skała oraz Ewa Wrzosek. Ministerstwo Sprawiedliwości 21 lutego 2024 r. poinformowało, że wszyscy kandydaci spełnili wymagania formalne, w tym przedstawili listy poparcia podpisane przez co najmniej 50 prokuratorów w służbie czynnej lub asesorów prokuratury.

https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/lista-kandydatow-na-stanowisko-prokuratora-krajowego

Ten układ od początku miał jednak charakter szczególny. Trzy osoby: Dariusz Korneluk, Katarzyna Kwiatkowska i Ewa Wrzosek, były opisywane jako kandydaci związani ze środowiskiem Lex Super Omnia. Dwie pozostałe kandydatury: Agnieszka Leszczyńska i Jacek Skała, przedstawiano natomiast jako osoby kojarzone z awansami z okresu Zbigniewa Ziobry. Ten podział został wprost opisany przez OKO.press.

https://oko.press/piecioro-kandydatow-na-prokuratora-krajowego-to-czlonkowie-lex-super-omnia-i-prokuratorzy-od-ziobry

Formalnie był to zatem pluralistyczny nabór na najwyższe stanowisko w Prokuraturze. Materialnie jednak, realne rozstrzygnięcie miało zapaść przede wszystkim wewnątrz jednego środowiska –  między kandydatami Lex Super Omnia, przy równoczesnym pozostawieniu dwóch kandydatur z przeciwnego obozu jako elementu proceduralnej fasady pluralizmu.

Innymi słowy: konkurs od początku miał dwa poziomy. Na poziomie formalnym obejmował pięciu kandydatów. Jednak dwoje z nich skazanych było na frekwencyjny udział,  bowiem mimo zasady apolityczności prokuratury, ten wybór w istocie miał się dokonać na poziomie polityczno-instytucjonalnym między trzema osobami z tego samego środowiska, które po zmianie władzy wykonawczej stać się miało jej naturalnym zapleczem w strukturach Prokuratury. O ile dla niektórych prokuratorów wówczas nie do końca było to oczywiste, aktualnie pozostaje to już raczej poza sferą jakiegokolwiek sporu.

Krążącej wśród prokuratorów w ostatnich dnia listy poparcia dla prokuratorów Dariusza Korneluka, Katarzyny Kwiatkowskiej i Ewy Wrzosek pozwalają spojrzeć na cały proces z jeszcze innej perspektywy. Nie jak na otwartą, neutralną rywalizację kandydatów, lecz jak na mechanizm wstępnego porządkowania nowej mapy wpływów wewnątrz Prokuratury.

Znaczenie list poparcia dla w/w prokuratorów nie polegało więc wyłącznie na tym, że były one wymaganym elementem procedury konkursowej. W praktyce stały się pierwszym wykazem środowiskowej lojalności: kto popiera kandydatów nowego układu, kto pozostaje poza nim, kto może być rozpoznany jako część przyszłego zaplecza kadrowego, a kto będzie należał do świata instytucjonalnie zbędnego.

W tym sensie listy poparcia nie dokumentowały jedynie poparcia dla konkretnej osoby. Dokumentowały przynależność do określonej formacji środowiskowej, czy tez sprzyjanie jej. Pokazywały, kto znalazł się po właściwej stronie nadchodzącej zmiany.

Szczególnie interesujący pozostaje przypadek gdański. To właśnie tam mechanizm ten widać niemal laboratoryjnie.

W tym miejscu zasadnicze znaczenie ma nie sama wielość kandydatur, lecz rzeczywisty sposób ukształtowania poparcia środowiskowego. Formalna obecność kilku kandydatów w procedurze konkursowej nie przesądza jeszcze o realnym pluralizmie postępowania. Pluralizm taki powinien wyrażać się również w możliwości swobodnego, nieskoordynowanego i zróżnicowanego udzielania poparcia przez prokuratorów z poszczególnych jednostek organizacyjnych. W przypadku okręgu gdańskiego taki obraz nie wynika z ujawnionych list.

Nie widać tam równoległego poparcia dla różnych kandydatur, nawet tych wywodzących się z tego samego środowiska Lex Super Omnia. Nie ujawnia się naturalne rozproszenie głosów między Dariuszem Kornelukiem, Katarzyną Kwiatkowską i Ewą Wrzosek. Widoczna jest koncentracja poparcia wokół jednej kandydatury: prokurator Katarzyny Kwiatkowskiej.

Ten element pozwala na przyjęcie, że w wymiarze lokalnym lista poparcia mogła pełnić nie tylko funkcję formalnego załącznika konkursowego, lecz także funkcję instrumentu środowiskowej identyfikacji. Nie chodziło wyłącznie o to, czy dany prokurator popiera jednego z kandydatów, ale czy popiera kandydaturę właściwą z punktu widzenia lokalnego układu instytucjonalnego, a przede wszystkim osoby, której powierzono kierowanie prokuraturą regionalną. Dopiero z tej perspektywy znaczenia nabierają późniejsze proporcje.

W Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku, według zestawienia obejmującego osoby z listy poparcia i późniejsze decyzje kadrowe – spośród 11 osób podpisanych na liście aż 7 uzyskało następnie wymierne korzyści organizacyjne. Chodzi o objęcie funkcji Prokuratora Regionalnego, funkcji zastępców i wyższe stanowisko służbowe (dodatkowo dwoje prokuratorów z list poparcia PO w Gdańsku),  stanowisk naczelników, funkcji kierownika działu i wizytatora oraz kolejnej funkcji wizytatora ( prokuratora z list poparcia w PO w Bydgoszczy) funkcji zastępcy rzecznika prasowego, pozostawienie na delegacji, skierowanie wniosków o awansowych, zmiana wydziału, a także wyrażanie pozytywnego stanowiska o przedłużenie stosunku służbowego po ukończeniu 65 roku życia, mimo wątpliwych ku temu podstaw.

Proporcja 7 z 11 nie jest marginalna. To jest większość osób z listy.

Jeszcze bardziej wymowny obraz wyłania się z list poparcia pochodzących z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Na 43 podpisy aż 31 osób miało następnie uzyskać różnego rodzaju korzyści. W tej grupie znajdują się osoby obejmujące stanowiska zastępców Prokuratora Regionalnego, rzecznik prasowy, naczelnicy wydziałów, wizytatorzy, prokuratorzy korzystnie ulokowani w pożądanych przez nich  komórkach organizacyjnych o wyraźnie lepszym komforcie pracy, osoby powracające na funkcje w obszarze kadrowym. Są to także prokuratorzy, którzy uzyskali etaty prokuratorów prokuratury okręgowej z pominięciem oceny ich rzeczywistych kwalifikacji zawodowych i zaangażowania w realizację zadań, a także niejednokrotnie okresu delegowania, mimo że innych znakomitych prokuratorów z dłuższym stażem delegowania, z tej delegacji odwołano. W jednym przypadku chodzi nie tyle o uzyskanie nowej funkcji, ile o jej zachowanie, co w warunkach głębokiej rekonstrukcji kadrowej również stanowi realną korzyść instytucjonalną.

Te liczby robią wrażenie:

Prokuratura Regionalna w Gdańsku: 7 beneficjentów na 11 podpisów.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku: 32 beneficjentów na 44 podpisy, z których 2 osoby przeszły w stan spoczynku.

To już nie jest obraz neutralnej kariery zawodowej poszczególnych prokuratorów. To jest obraz redystrybucji wpływu wewnątrz określonego środowiska.

Najbardziej charakterystyczny pozostaje jednak przypadek Prokuratury Rejonowej w Gdyni. I to nie dlatego, że jest to jedna z wielu jednostek, w których prokuratorzy spontanicznie popierali różnych kandydatów. Przeciwnie – znaczenie Gdyni polega właśnie na jej wyjątkowości. Listy poparcia w prokuraturach rejonowych na ternie kraju były zjawiskiem rzadkim, wręcz incydentalnym. W okręgu gdańskim, w żadnej jednostce rejonowej takiej listy nie sporządzono. Tymczasem w Gdyni taka lista się pojawiła.

Na 9 osób znajdujących się na gdyńskiej liście poparcia, aż 7 uzyskało następnie wymierne korzyści kadrowe albo organizacyjne. Jedna osoba została Prokuratorem Rejonowym. Dwie osoby objęły funkcje zastępców. Jedna miała objąć funkcję kierowniczą, do czego ostatecznie nie doszło. Dwóch asesorów uzyskało etaty w tej samej jednostce, i to w przyspieszonym rytmie względem typowej, neutralnej dynamiki kadrowej. Jedna osoba została delegowana do realizacji zadań w Prokuraturze Okręgowej.

To właśnie Gdynia staje się najważniejszym studium przypadku. Po zmianie władzy odwołano tam dotychczasowego Prokuratora Rejonowego. Następnie jednostkę objęła osoba znajdująca się na liście poparcia, powiązana środowiskowo z nowym kierownictwem regionalnym. Potem funkcje zastępców i istotne korzyści organizacyjne przypadły osobom z tego samego kręgu.

To jedynie przykład dla zobrazowania całości mechanizmu.

W tej konfiguracji lista poparcia przestaje wyglądać jak neutralny dokument konkursowy. Zaczyna przypominać mapę personalną przyszłej rekonstrukcji jednostki. Mechanizm jest czytelny- najpierw podpis pod właściwą kandydaturą, później zmiana kierownictwa jednostki, a następnie funkcje zastępców, etaty, przesunięcia, awanse i korzystne ulokowanie organizacyjne. Wreszcie udział części tych samych osób w wytwarzaniu materiałów, zawiadomień i impulsów wykorzystywanych w procesie tzw. rozliczeń. Ten ostatni element jest szczególnie istotny. W przypadku Prokuratury Rejonowej w Gdyni cztery osoby z tej samej listy poparcia miały być autorami donosów, które następnie stały się częścią szerszego mechanizmu audytowego i znalazły odzwierciedlenie w raportach prezentowanych publicznie jako element badania spraw pozostających w zainteresowaniu opinii publicznej.

Pierwsza część raportu zespołu prokuratorów obejmowała analizę pierwszych 200 spraw.

https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/raport-czesciowy-zespolu-prokuratorow-do-zbadania-spraw-pozostajacych-w-zainteresowaniu-opinii-publicznej

Druga część raportu obejmowała kolejne 400 spraw; według Prokuratury Krajowej w 233 z nich stwierdzono istotne nieprawidłowości,

https://www.gov.pl/web/prokuratura-krajowa/raport

W ten sposób powstaje zamknięty obieg zależności instytucjonalnych. Najpierw poparcie, a potem stanowisko. Następnie udział w wytwarzaniu materiału, który legitymizuje nowy układ i delegitymizuje poprzedni.

I właśnie w tym miejscu problem przestaje być problemem ustrojowym. Jeżeli osoby wspierające określone środowisko uzyskują następnie nominacje, awanse, mianowania na etaty, delegacje, przedłużenia stosunku służbowego, korzystne przyporządkowanie organizacyjne lub udział w kluczowych procesach audytowych, nie mamy do czynienia z typową rotacją kadrową. W istocie mamy do czynienia z mechanizmem klientelistycznym, w którym akt poparcia środowiskowego zaczyna pełnić rolę instrumentu dostępu do stanowisk, funkcji i wpływu w strukturze prokuratury.

W tym miejscu przekroczona zostaje granica między dopuszczalną polityką kadrową a mechanizmem o cechach korupcji instytucjonalnej. Jeżeli poparcie udzielone w procedurze konkursowej staje się następnie punktem odniesienia dla dystrybucji funkcji, etatów, delegacji, przedłużeń służby, awansów i wpływu na procesy audytowe, to nie można już mówić wyłącznie o zwykłej rotacji personalnej. Mamy do czynienia z systemem zależności, w którym wartością wymienną nie jest pieniądz, lecz lojalność.

Korupcja w instytucjach publicznych nie zawsze zaczyna się od pieniędzy. Czasem zaczyna się od podpisu, który identyfikuje SWOICH ! Otwiera on drogę do funkcji, awansu, etatu, delegacji albo organizacyjnego bezpieczeństwa.

Szczególnie rażące jest to, że środowiska występujące dziś pod szyldem Lex Super Omnia budują równocześnie publiczną narrację o rzekomej przestępczości swoich poprzedników. Na podstawie raportów, audytów i zawiadomień formułowane są wnioski o uchylenie immunitetów, inicjowane postępowania dyscyplinarne, zawieszenia w czynnościach służbowych oraz publiczne etykietowanie prokuratorów poprzedniego okresu jako osób wymagających rozliczenia. Tymczasem ujawnione listy poparcia pokazują, że znaczna część uczestników tego procesu funkcjonowała wcześniej w układzie środowiskowego poparcia, po którym nastąpiła daleko idąca dystrybucja funkcji, etatów, delegacji i organizacyjnych korzyści.

To właśnie czyni sprawę szczególnie poważną.

Nie mamy bowiem do czynienia wyłącznie z listą podpisów. Osoby z tej listy uzyskały przecież następnie stanowiska, wpływ na strukturę prokuratury i realny wpływ na działania, które stały się  podstawą represyjnych działań wobec innych prokuratorów. W takim układzie listy poparcia stają się dowodem wstępnym na istnienie mechanizmu, w którym najpierw identyfikuje się własne zaplecze, następnie obsadza nim funkcje, a później wykorzystuje to samo zaplecze do budowania często wyłącznie o pożądanej treści materiału rozliczeniowego przeciwko poprzednikom. 

I właśnie dlatego listy poparcia są tak kompromitujące. Pokazują bowiem, że pod językiem odnowy funkcjonuje praktyka, którą w innym układzie personalnym nazwano by bez wahania „układem” albo „korupcją instytucjonalną.” Tak rozumiany mechanizm jest szczególnie destrukcyjny, ponieważ zachowuje zewnętrzną formę legalności: konkurs, listy poparcia, komisje konkursowe, komunikaty i język standardów. Jego praktyczny skutek polega jednak na czymś przeciwnym: na przekształceniu procedury publicznej w narzędzie środowiskowej, a nie sposób wykluczyć, że również politycznej, dystrybucji wpływu.

To nie jest odbudowa bezstronności państwa. To jej pozór, użyty do legitymizowania nowej sieci zależności i uzyskiwania korzyści, a nierzadko do zaspokojenia najniższych instynktów, którymi żaden prokurator w wymiarze personalnym i prokuratura jako organ państwa, posługiwać się nie może: zemstą i bezprawnym niszczeniem drugiego człowieka, czy destabilizacją innych organów państwa.