
Warszawa, 21 stycznia 2026 r.
W dniu 20 stycznia 2026 r. ukazał się w Gazecie Prawnej wywiad z prokuratorem Jarosławem Onyszczukiem, pełniącym funkcję Dyrektora Biura Prawnego w Prokuraturze Krajowej, zatytułowany: „Egalitaryzm pozytywnie wpłynie na środowisko”. Rozmowa dotyczyła projektu ustawy Prawo o ustroju Prokuratury przygotowanego przez Zespół Problemowy do spraw Prokuratury, który ustanowił Przewodniczący rządowej Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury. Ponieważ w wywiadzie prokurator Onyszczuka przedstawił i popierał rozwiązania zdecydowanie niekorzystne dla efektywnego funkcjonowania Prokuratury i statusu prokuratora, Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem nie mogło pozostać obojętne i poczuwa się w obowiązku skomentować tezy, które wybrzmiały w artykule.
Co ważne, do dnia dzisiejszego Rząd nie przedstawił projektu ustawy Prawo o ustroju Prokuratury, a poczyniona analiza opiera się na wypowiedzi prokuratora Onyszczuka oraz opublikowanym w dniu 7 grudnia 2025 r. przez prokurator Michała Gabriela-Węglowskiego – członka rządowej Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury dokumencie pt. „Omówienie wstępnego projektu ustawy prawo o ustroju Prokuratury” (strona internetowa „Czarne Czerwone”).
A miało być tak pięknie…
W udzielonym wywiadzie prokurator Jarosław Onyszczuk deklaruje, że chodzi o stworzenie „prokuratury niezależnej od innych organów państwowych” w której prokurator miałby autonomię połączoną z odpowiedzialnością.
Każdy doświadczony człowiek wie, że prawdziwe intencje ludzi poznaje się po czynach, a nie deklaracjach. Tymczasem od początku objęcia sterów w Prokuraturze dzisiejsi jej włodarze wprowadzają system tłumienia niezależności, a zarazem braku nieodpowiedzialności tylko dla wybrańców za niewłaściwe postępowanie.
Dzisiaj, wykorzystując narzędzia władcze, noekierownictwo wymusza na prokuratorach korzystne dla siebie decyzje poprzez politykę masowego odwoływania z delegacji i stanowisk kierowniczych ludzi niemyślących „po linii partii”, czyli spoza Stowarzyszenia Lex Super Omnia, przydzielanie ważnych śledztw tylko „zaufanym” prokuratorom czy wszczynanie postępowań dyscyplinarnych za „nieprawomyślność” rozumianą tak, jak oni ją widzą. Odpowiedzialność dyscyplinarna oraz inne negatywne konsekwencje nie dotyczą jednak prokuratorów z grona wybrańców LSO o czyn nieustannie przekonuje ikoniczny przykład prokurator Ewy Wrzosek; ostatnio chociażby referent sprawy z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej planował postawić zarzuty Wrzosek ale śledztwo na ostatniej prostej odebrał mu Naczelnik Wydziału prokurator Dariusz Makowski po to, aby wydać decyzję korzystną dla ulubienicy Ministra Waldemara Żurka i umorzyć postępowanie. Tłumaczenia Prokuratury Krajowej były pokrętne bo nawet, jeśli przełożony nie zgadzał się z kierunkiem śledztwa referenta sprawy, to mógł odnotować swoje stanowisko w aktach podręcznych i dać swobodę w działaniu niezależnemu prokuratorowi.
Spłaszczenie prokuratury
Jeden z głównych postulatów rządowego projektu, który oburzył środowisko prokuratorskie, dotyczy „spłaszczenia prokuratury” poprzez likwidację prokuratur regionalnych i Prokuratury Krajowej. Chodzi zatem o stworzenie „trójszczeblowej, liczbowo paralelnej z sądownictwem powszechnym struktura Prokuratury: Prokuratura Generalna, prokuratury okręgowe (docelowo w zmniejszonej ilości) oraz prokuratury rejonowe). Jednocześnie ma powstać „jednolity status prokuratora”. Takie rozwiązania, maskowane troską o efektywność ścigania przestępstw, w rzeczywistości mają stworzyć łatwo sterowalną, spauperyzowaną masę prokuratorów, która nie będzie zdolna do obrony swej niezależności.
Dzisiejsza struktura Prokuratury odzwierciedla zagrożenia, jakie niesie ze sobą przestępczość XXI. wieku: chodzi m.in. o piony do walki z przestępczością zorganizowaną na poziomie Prokuratury Krajowej, wydziały zajmujące się przestępczością karno-skarbową czy działy do walki z cyberprzestępczością na czele z Departamentem do Spraw Cyberprzestępczości i Informatyzacji w Prokuraturze Krajowej. Po zapaści w ściganiu przestępczości gospodarczej związanej z olbrzymimi wyłudzeniami np. w podatku VAT przez wiele lat z mozołem odbudowywano silne struktury do walki z tego rodzajem przestępczości. Pomimo, że przyniosło to wymierny efekt, to teraz planuje się skasować tzw. PZT-y i zastąpić je komórkami usytuowanymi jedynie na szczeblu prokuratur okręgowych, które bez instytucjonalnego wsparcia wyższych szczebli Prokuratury nie będą w stanie zwalczać najpoważniejszych zagrożeń w skali całego kraju. Nie sposób byłoby w „prokuraturach-molochach” na szczeblu okręgu utrzymać efektywnie działających, specjalistycznych strukturo, skoro siłą rzeczy zadania okręgów dotyczą w pierwszej kolejności ścigania przestępstw pospolitych. Trudno wyobrazić sobie, że w takich prokuraturach jest wydzielonych kilkanaście specjalistycznych struktur odpowiadających dodatkowo prawu konstytucyjnemu, obrotowi międzynarodowemu i czynnościom operacyjno-rozpoznawczym tak, jak dzieje się obecnie w Prokuraturze Krajowej i jednostkach regionalnych.
Jeśli zabraknie specjalistycznych struktur, to znacznemu ograniczeniu ulegnie możliwość rozwoju zawodowego dla rzeszy, szczególnie młodych, prokuratorów. Dzisiaj mogą oni liczyć na zajmowanie się ukierunkowanymi dziedzinami prawa karnego, a po wejściu planowanych zmian w życie zagości w Prokuraturze „kompetencyjny socjalizm”: każdy prokurator liniowy robi to samo niezależnie od swoich kompetencji zawodowych, predyspozycji charakterologicznych; zniknie indywidualne podejścia do rozwoju osobowego kadry prokuratorskiej. To już zaczęło się dziać i priorytetami są: „mowa nienawiści”, ściganie politycznych przeciwników władzy czy wyjazd na Pol’and’Rock festiwal, zamiast podnoszenie kompetencji i efektywności Prokuratury w ściganiu najpoważniejszych przestępstw i zagrożeń o charakterze terrorystycznym.
Spłaszczenie to także zamknięcie drogi awansu zawodowego. W latach 2016-2024 różne osoby awansowały i nie weryfikowano ich światopoglądu. Co więcej, wielu prokuratorom pochodzącym z rejonów dano szansę wykazania się w pracy na wyższych strukturach Prokuratury. Symboliczny przykład może stanowić droga zawodowa prokurator Agnieszki Gryszczyńskiej, która nie musiała deklarować żadnej przynależności związkowej czy stowarzyszeniowej aby dzięki posiadanym kompetencjom przejść wszystkie szczeble Prokuratury, aż na stanowisko Dyrektora Departamentu do Spraw Cyberprzestępczości i Informatyzacji w Prokuraturze Krajowej.
Prokurator Onyszczuk chciałby aby na samym szczycie struktury funkcjonowała Prokuratura Generalna pozbawiona faktycznie jakiejkolwiek odpowiedzialności i zadań związanych z działalnością powszechnych jednostek organizacyjnych Prokuratury. Zapewne obsadziliby ją „wybrańcy”, tj. elita LSO; reszta zajęłaby stołki kierownicze w okręgach i rejonach. Pozostali prokuratorzy, pozbawieni tytułów, mogliby liczyć na awans poziomy; tylko stosunkowo nieliczni załapaliby się do pracy w okręgu. Przy spłaszczeniu Prokuratury, a ponadto likwidacji wielu prokuratur rejonowych i okręgowych, miejsc w prokuraturach okręgowych starczy tylko dla garstki „zakonu LSO”, a reszta, bezwładna masa załogi będzie tyrać bez żadnej perspektywy na lepszą przyszłość.
Nie będzie gdzie awansować, gdyż zlikwidowanie prokuratur regionalnych, a więc ponad 400 miejsc pracy dla prokuratorów z tytułem prokuratura regionalnego, automatycznie obniża rotację kadr i możliwości powołania dla setek prokuratorów niższych szczebli na wyższe stanowiska służbowe. Dochodzi do tego planowana likwidacja prawie 90 etatów w Prokuraturze Krajowej. Miałoby to destrukcyjny wpływ na zaangażowanie i motywację pracy wielu śledczych, bo każdy ma prawo starać się i widzieć dla siebie szanse awansu w ciągu ponad 30 lat pracy, a nie tkwić przez cała drogę zawodową w tym samym miejscu. Jest ponadto coś uwłaczającego w propozycji baronów z LSO, którzy mówią prokuratorom: „całe życie przesiedzisz przy tym samym biurku, jedynie pensja twoja będzie rosła” tak, jakby wypłata stanowiła jedyny motywator i cel w pracy prokuratora.
Takie rozwiązanie stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami zarządzania personelem ludzkim w procesie świadczenia pracy. Zdecydowana większość prokuratorów, na przestrzeni kilkudziesięciu lat sprawowania funkcji, myśli nie tylko o zarobkach, ale także awansie rozumianym, jako zdobycie kolejnego tytułu prokuratora okręgowego, regionalnego czy krajowego; niejedna osoba chciałaby sprawdzić się na stanowisku kierowniczym niekoniecznie dla połechtania swojego ego, ale wniesienia do „firmy” wartości dodanej w zarządzaniu personelem ludzkim i nadzorowaniu spraw. Awans to narzędzie zarządzania pracownikami, w tym także strategiczne przenoszenie osób na wyższe stanowiska lub w posyłanie do innego zakres działań Prokuratury, aniżeli dotychczasowe stanowisko pracy. Zwiększa to zaangażowanie i motywuje.
Należałoby zapytać prokuratora Onyszczuka: dla kogo proponowane rozwiązania mają być korzystne, skoro przeciwko systemowemu rozdzieleniu Prokuratury od struktury sądów wypowiedziały się w formie uchwał: Krajowa Rada Prokuratorów przy Prokuraturze Generalnym i zgromadzenia prokuratorów w prokuraturze regionalnej. Widać, że baronowie LSO nie liczą się ze stanowiskiem środowiska prokuratorskiego ale za wszelką cenę forsują własne rozwiązania, korzystne dla tej grupy. Warto odnotować, że takie „świetliste pomysły” nie przyszły do głowy nie tylko sędziom, ale także przedstawicielom Policji, którzy mogliby skorzystać z koncepcji „spłaszczania” struktur i zlikwidować Komendę Główną Policji oraz komendy wojewódzkie, pozostawiając Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz komendy powiatowe i komisariaty.
Ujednolicenie statusu prokuratorów i oceny okresowe
Ujednolicenie statusu prokuratorów oderwałoby nasz zawód od regulacji dotyczących sędziów, a więc gwarancji stabilności wynagrodzenia i zatrudnienia. Tymczasem prokurator Jarosław Onyszczuk dopuścił się w wywiadzie manipulacji po to aby zbudować alibi dla planowanego „spłaszczenia” Prokuratury. Czytając jego wypowiedź osoba niezorientowana w temacie mogłaby dojść do przekonania, że sądy razem z Prokuraturą ulegną spłaszczeniu. Pan Onyszczuk mówi: „środowisko sędziowskie /…/ dąży do wprowadzenia jednolitej funkcji sędziego”, „my jako prokuratura powinniśmy dostrzegać zmiany w statusie sędziów”, a spłaszczenie prokuratury dotyczy wspólnie realizowanego z sędziami celu w postaci spłaszczenia sądów. Panie Prokuratorze Onyszczuk, gdzie jest zmiana w statusie sędziów, o której Pan pisze? Gdzie jest ich projekt „spłaszczający” sędziów i sądy? Jak mają się słowa prokuratora Onyszczuka do stanowiska sędziego Krystiana Markiewicza, Przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, który w wywiadzie dla prawo.pl w dniu 4 lipca 2025 r. powiedział: „W Komisji Kodyfikacyjnej nie pracujemy nad niczym, co jest związane ze zmianą struktury sądów”? Sędziowie nie są tak nierozważni, jak baronii z LSO, aby się „ujednolicać i spłaszczać”, a więc działać de facto na niekorzyść własnego środowiska zawodowego, żeby im tylko było dobrze.
Deklaracje prokuratora Onyszczuka, osoby reprezentatywnej dla sposobu myślenia dzisiejszego kierownictwa Prokuratury, a zarazem współtwórcy projektu, nijak się mają do głoszonych przez niego idei o „nowej Prokuraturze” i wzmocnieniu prokuratorskiej autonomii. W rzeczywistości projektowane przepisy mają jeszcze bardziej „przykręcić śrubę” rzeszy prokuratorów poprzez m.in. wprowadzenie ocen okresowych, a brak uzyskania pozytywnej oceny może skutkować nawet wydaleniem z zawodu. Środowisko prokuratorskie dobrze zdaje sobie sprawę, jak w praktyce działają takie oceny: mają efekt mrożący aby „nie wychylać się” i prowadzić sprawy zgodnie z zapatrywaniami przełożonych. Proces oceniania opiera się nierzadko na towarzyskich animozjach („tego prokuratora lubię, a tamtego nie lubię”) i podlega niewymiernej metodologii; angażuje ponadto znaczną ilość czasu i nakładu pracy, który powinien być poświęcony na prowadzenie spraw karnych. Wejście proponowanych zmian w życie wykształciłoby „kastę prokuratorów opiniujących”, którzy zamiast zająć się pracą śledczą, recenzowaliby swoich kolegów. Nieprzypadkowo zatem przeciwko wprowadzonym kilkanaście lat temu ocenom okresowym głośno protestowali prokuratorzy i wycofano je w 2016 r. Teraz mają powrócić, jako „bicz” na niezależnych prokuratorów. Tak właśnie ma wyglądać w uśmiechniętej prokuratorze „autonomia” pracy prokuratora.
Przedsmak, jak wyglądałoby „sprawiedliwe i obiektywne ocenianie”, pokazał przykład Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, gdzie w 2025 r. wyrzucono z dnia na dzień dziesiątki wykładowców, chociaż niejedne z nich był oceniany celująco przez aplikantów. Nie doręczono im żadnej decyzji, nie poznali uzasadnienia takich działań, nie mogli się od nich odwołać. Czy z ocenami będzie inaczej? Tylko osoba naiwna lub niedoświadczona życiowo mogłaby zakładać, że oceny nie zostaną wykorzystane do pozbywania się lub szykanowania „niepoprawnych myślowo” prokuratorów.
Planowane ujednolicenie statusu prokuratora to także ograniczenie roli Prokuratury do ścigania przestępstw podczas, gdy ochrona praworządności i słusznych interesów obywateli wymaga nierzadko podjęcia działań na gruncie prawa cywilnego, administracyjnego czy konstytucyjnego. Dlatego w latach 2016-2024 zwracano szczególną uwagę na rozwój tzw. działki pozakarnej w Prokuraturze angażując w to wybitnych specjalistów z tytułami naukowymi i doświadczeniem zawodowym w prawie cywilnym i administracyjnym. Dzisiaj ci ludzie, którzy zaryzykowali i zmienili życie zawodowe aby pracować w Prokuraturze, są zsyłani na karne delegacje i w różny sposób szykanowani, a Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego planuje drastycznie ograniczyć uprawnienia prokuratora w postępowaniu cywilnym.
„Po owocach ich poznacie”
Kto uwierzy prokuratorowi Onyszczukowi i twórcom projektu, że po jego wejściu w życie kryteria awansu będą opierały się tylko na przesłankach merytorycznych, a nie przynależności służbowej. Czy nagle sposób naboru na wyższy stanowiska służbowe i delegacje zmieni się i dzisiejsi włodarze Prokuratury, po wejściu w życie nowej ustawy, w cudowny sposób staną się inaczej myślącymi ludźmi i zaczną stosować obiektywne kryteria wobec pracy wszystkich prokuratorów? Jak np. mają się solenne deklaracje środowiska LSO o powrocie każdego prokuratora z delegacji na swoje stanowisko służbowe, gdy po usunięciu niewygodnych prokuratorów, delegowano „swoich ludzi” do okręgów, regionów i Prokuratury Krajowej, a delegowani „przeskoczyli” niekiedy dwa stopnie w hierarchii? Krytykowano poprzednią ekipę za odbieranie spraw referentom, a teraz robi się to samo. Broniono prokuratora, który sam wszczął śledztwo na podstawie osobiście przejętego zawiadomienia, a teraz karze się innego prokuratora za podobne postępowanie.
Zgodnie z internetowym Słownikiem Języka Polskiego (sjp.pwn.pl) „kłamstwo”, to „twierdzenie niezgodne z rzeczywistością, mające wprowadzić kogoś w błąd”. Oceńcie sami przytoczone fakty w świetle tej definicji.
Ważny aspekt proponowanych zmian stanowi wybór Prokuratora Generalnego; powołuje go Sejm, za zgodą Senatu, spośród kandydatów przedstawionych przez Krajową Radę Prokuratury, bezwzględną większością głosów. W sposób oczywisty taki wybór ma charakter polityczny, bo znając polskie realia faktycznie o tym, kto zostanie Prokuratorem Generalnym zdecyduje rząd dysponujący sejmową większością głosów. Nie zmienia tego fakt, że kandydatów przedstawiałaby Krajowa Rada Prokuratury, gdyż w dzisiejszej sytuacji jest ona emanacją układu politycznego i symbiozy Prokuratury Krajowej, Prokuratora Generalnego – Ministra Sprawiedliwości oraz rządu. I na tym dyskusje o planowanej niezależności Prokuratora Generalnego można zakończyć i między bajki wsadzić.
One way ticket
Ktoś zapyta: po co w takim razie w to brnąć i popierać projekt ustawy prawo o Prokuraturze, który jest tak fatalny, że nawet jego twórcy, z wyjątkiem prokuratora Michała Gabriela-Węglowskiego, publicznie nie bronią projektu? Wbrew pozorom odpowiedź na tak sformułowane pytanie jest prosta, ale żeby jej udzielić, trzeba cofnąć się do dnia 29 października 2024 r., tj. powołania Zespołu Problemowego do spraw Prokuratury Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury. W skład Zespołu weszli najważniejsi przedstawiciele Stowarzyszenia Lex Super Omnia – prokuratorzy: Jarosław Onyszczuk, Małgorzata Szeroczyńska, Robert Kmieciak i Michał Mistygacz. Nowe przepisy miały zapewnić działaczom LSO spokojne panowanie w Prokuraturze, którzy już wygodnie umaszczali się na każdym jej szczeblu, a nadto zdobycie kolejnych stołków poprzez brutalną degradację wyimaginowanych „ziobrystów” (zmiana miejsca pracy przy reorganizacji, oceny okresowe itd.). Wówczas słupki sondażowe wskazywały, że wybrany za kilka miesięcy prezydent bez mrugnięcia okiem podpisze ustawę i w takim układzie nikt nie przejmowałby się protestami środowiska prokuratorskiego przeciwko spłaszczeniu Prokuratury czy likwidacji jednostek.
Obecnie sprawy się skomplikowały i niekomfortowo dawać twarz fatalnym dla prokuratorów zmianom; dlatego zapewne nie słychać na ten temat wypowiedzi prokuratorów: Kmieciaka, Mistygacza, Szeroczyńskiej, a ostatni wywiad udzielony przez Jarosław Onyszczuka Gazecie Prawnej wybrzmiał bez przekonania. Projektu nie da się wycofać, bo trudno zaczynać od zera po miesiącach sowicie opłacanej pracy. Poza tym jaki inny projekt mogliby przygotować baronowie LSO, skoro naprawdę dobre przepisy dla budowy nowoczesnej, niezależnej Prokuratury są sprzeczne z interesem „250 niepokornych prokuratorów”. Starając się zdystansować od niekorzystnych założeń projektu, na stronie Stowarzyszenia Lex Super Omnia pojawiały się sprzeczne apele m.in. wpis z 14 grudnia 2025 r., kiedy LSO na czele ze swoim Przewodniczącym Robertem Kmieciakiem pyta twórców projektu, do których należy prokurator Robert Kmieciak „kiedy projekt ustawy ustrojowej” zostanie upubliczniony? Istne rozdwojenie jaźni.
Spodziewać się można, że obecny projekt rządowej Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury będzie sobie dryfował, płynął, aż rozmyje się na horyzoncie i wszyscy o nim zapomną… Albo zostanie wykorzystany politycznie: przegłosowany przez Sejm trafi na biurko Prezydenta Karola Nawrockiego i w razie odmowy podpisania przez Prezydenta da pretekst do atakowania głowy państwa, że „nie chce apolitycznej Prokuratury”.
Ostatnia rzecz: to oczywiste i nie wymaga argumentacji, że tak rewolucyjna reforma Prokuratury, jak zaproponowana przez Pana Onyszczuka i jego kolegów, wiązałaby się z ogromnymi perturbacjami w funkcjonowania tej instytucji, a więc przynajmniej czasowym ograniczeniem efektywności jej działań. Czy jest to rozważne w obecnej sytuacji międzynarodowej, gdy mamy do czynienia w wojną hybrydową skierowaną przeciwko Polsce ze Wschodu i ogólnie napiętą sytuacją międzynarodową? Oczywiście, że nie. Majsterkowanie dzisiaj przy strukturze Prokuratury z trudnym do przewidzenia skutkiem to jak zabawa zapałkami w stogu siana. Czy taki, oczywisty argument wzięli pod uwagę inspiratorzy, pomysłodawcy i twórcy projektu?
