JAK PRÓBOWANO WYKORZYSTAĆ PREZYDENTA KAROLA NAWROCKIEGO DO CENZUROWANIA WOLNOŚCI SŁOWA

Warszawa 11.02.2026

„Wolność” to słowo, które zawiera w sobie całą istotę bytu, gdyż tylko człowiek wolny może w pełni realizować się na różnych płaszczyznach swojego życia. Ponieważ prawo reguluje stosunki międzyludzkie, to przepisy stanowione nie pozostają obojętne na kwestie wolności. Już w prawie Boskim, czyli księgach Nowego i Starego Testamentu, można przeczytać wiele o wolności; Święty Paweł w liście do Galacjan pisze, że ludzie zostali powołani do wolności. Ta myśl została recypowana w prawie nowożytnym, a podstawową ideą epoki Oświecenia – obok równości, braterstwa i solidarności – była wolność. Idea wolności jest żywa w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z dnia 10 grudnia 1948 r.; mowa w niej o istotach ludzkich, posiadających prawo do przyrodzonej i niezbywalnej godności, która implikuje m.in. korzystanie z wolności słowa

 

PREZYDENT NA STRAŻY WOLNOŚCI SŁOWA

 

Prawo do wolności słowa zostało zagwarantowane w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, uchwalonej w dniu 2 kwietnia 1997 r.; jej art. 54 ust. 1 stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Przepis art. 54 Konstytucji RP pozostaje w związku z art. 14 ustawy zasadniczej; zgodnie z nim „Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”.

 

Przypomnijmy, że Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji (art. 126 ust. 2), a więc także chroni wolność słowa.

 

Wróćmy teraz do dnia 9 stycznia 2026 r., kiedy Prezydent Karol Nawrocki zawetował przygotowany przez rząd projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw, tj. przepisy wdrażające unijny Akt o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA). Swoje weto Prezydent argumentował tym, że projektowane przepisy zagrażają wolności słowa. „Jeśli władza decyduje, co jest ‘prawdą’, co ‘dezinformacją’, kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku – pod pozornymi szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych” – powiedział Prezydent.

 

W domenie publicznej podniosła się krytyka Prezydenta, na czele której stanął miłośnik  komunistycznej pieśni „Międzynarodówka” – Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, że Prezydent stanął po stronie hejtu. Na stronach Ministerstwa deklarowano bowiem, że „DSA chroni wolność słowa w internecie” oraz obywateli, którzy na co dzień korzystają z platform internetowych.

 

CZYM JEST NAPRAWDĘ DSA?

 

Dzisiaj kurtyna kłamstwa i manipulacji opadła i dzięki Raportowi Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych Ameryki z dnia 3 lutego 2026 r. pt. „Zagrożenie Cenzury Zagranicznej, Część II: Europejska kampania trwająca od dziesięciu lat na rzecz cenzury globalnego internetu”[1] opinia publiczna dowiedziała się czym naprawdę jest  Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2065 z dnia 19 października 2022 r. w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych oraz zmiany dyrektywy 2000/31/WE (akt o usługach cyfrowych, DSA). Raport powstał w wyniku szczegółowego śledztwa prowadzonego przez Izbę Reprezentantów, a jego wniosku sformułowano na podstawie dokumentów czy relacji świadków załączonych do Raportu.

 

Z Raportu wynika, że Komisja Europejska pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen od dekady prowadzi intensywną politykę ukierunkowaną na cenzurowanie treści w internecie. Dotyczy ona  wywierania presji na główne platformy mediów społecznościowych (Facebook, Instagram, TikTok i X), aby zmieniły swoje globalne zasady moderowania treści, co bezpośrednio narusza prawo do wypowiedzi. Ustawa DSA jest zwieńczeniem wysiłków na rzecz uciszenia opozycji politycznej i stłumienia internetowych narracji krytykujących establishment polityczny Unii Europejskiej. Choć określa się to mianem zwalczania „mowy nienawiści” lub „dezinformacji”, to w rzeczywistości KE starała się cenzurować prawdziwe informacje i wypowiedzi polityczne dotyczące niektórych z najważniejszych debat politycznych w tym masowej migracji i kwestii osób transpłciowych. Po dziesięciu latach, poczynając od 2015 r., Komisja Europejska ustanowiła wystarczającą kontrolę nad globalną wolnością słowa w cyberprzestrzeni tak, aby kompleksowo tłumić narracje zagrażające jej uprawnieniom.

 

MECHANIZMY CENZORSKIE W RAMACH DSA

 

„Dobrowolny” i „oparty na konsensusie” europejski system regulacji cenzury nie jest ani dobrowolny, ani oparty na konsensusie. Zarówno przed, jak i po wejściu w życie ustawy DSA, Komisja Europejska utworzyła kilka forów, aby regularnie współpracować z platformami w zakresie moderowania treści. Powstały także dokumenty m.in. Kodeks Mowy Nienawiści i Kodeks Dezinformacji, które wspierają te działania. Główne założenia „systemu DSA” są następujące:

 

  • platformy społecznościowe mają weryfikować tożsamość użytkowników, eliminując ich anonimowość w mediach społecznościowych, kasować ich posty, a dane osobowe „niepokornych internautów” przekazywać urzędnikom państwowym w celu wywierania na nich dalszej presji,
  • planuje się utworzenie dwóch, całkowicie zależnych od KE, unijnych centrów cenzury: Europejskiego Centrum Odporności Demokratycznej i Europejskiej Sieci Weryfikatorów Faktów; mają one koordynować zakrojoną na szeroką skalę cenzurę transgraniczną w kierunku wspierania treści lewicowych,
  • platformy powinny cenzurować treści uznane przez europejskie organy regulacyjne za „dezinformację” lub „mowę nienawiści” oraz zmieniać swoje globalne zasady moderowania tak, aby były zgodne z przepisami UE. Oczekuje się, że platformy mają obowiązek identyfikowania „ryzyka systemowego” obecnego na swoich stronach, które obejmuje m.in. wszelkie rzeczywiste lub przewidywalne negatywne skutki dla dyskursu obywatelskiego i procesów wyborczych oraz „mowę nienawiści”,
  • chociaż oficjalnie prowadzi się „dialog regulacyjny” pomiędzy KE i firmami w celu dobrowolnego osiągnięcia „konsensusu”, to w rzeczywistości firmy nie mają wyboru, aby przystąpić do polityki cenzorskiej i działają pod silną presją ze strony Komisji Europejskiej (m.in. nakłada się na firmy olbrzymie kary finansowe).

 

INGERENCJA W WYBORY PREZYDENCKIE

 

W Raporcie ujawniono, że Komisja Europejska regularnie ingeruje w demokratyczne procesy wyborcze wewnątrz państw członkowskich UE poprzez kontrolowanie zamieszczanych w internecie wypowiedzi politycznych w okresie wyborczym. Co najbardziej uderzające, w 2024 r. powstały „Wytyczne Wyborcze DSA”, zobowiązujące platformy do podjęcia dodatkowych działań cenzorskich przed ważnymi wyborami europejskimi w tym „etykietowania” postów uznanych za „dezinformację” na podstawie „lewicowych weryfikatorów faktów”. Komisja Europejska regularnie wywierała presję na platformy społecznościowe przed wyborami krajowymi w państwach członkowskich UE, aby działać na niekorzyść partii politycznych o poglądach konserwatywnych.

 

Wybory na Słowacji w 2023 roku stanowią kluczowy przykład takich działań. Wewnętrzne wytyczne TikToka dotyczące moderacji przekazu i wymuszone przez KE pokazują, że TikTok ocenzurował „mowę nienawiści” w postaci wypowiedzi o treści:

 

  • „Są tylko dwie płcie”;
  • „Dzieci nie mogą być transpłciowe”;
  • „Musimy powstrzymać seksualizację młodzieży/dzieci”;
  • „Uważam, że ideologia LGBTI, ideologia gender, ideologia transpłciowości stanowią duże zagrożenie dla Słowacji, podobnie jak korupcja”.

 

Od momentu wejścia w życie ustawy DSA w 2023 r. Komisja Europejska wywierała presję na

platformy, aby cenzurowały treści przed wyborami krajowymi także w Holandii, Francji, Mołdawii, Rumunii i Irlandii oraz przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2024 r.

 

„MOWA NIENAWIŚCI”, JAKO KOLEJNE ZAGROŻENIA DLA WOLNOŚCI SŁOWA

 

Obecnie, jedno z głównych działań cenzorskich UE dotyczy tzw. mowy nienawiści. W Raporcie stwierdzono, że Komisja Europejska stara się ominąć standardowy proces demokratyczny: skoro w wielu krajach nie udało się wprowadzić indywidualnych przepisów dotyczących „mowy nienawiści”, to Przewodnicząca KE von der Leyen zobowiązała się do „harmonizacji” i dodania „mowy nienawiści” do listy „przestępstw UE” w ramach zobowiązań traktatowych. Ponieważ takiego założenia również nie udało się przeforsować poprzez głosowanie organów ustawodawczych UE, to Komisja Europejska działa obecnie na własną rękę, argumentując, że „mowa nienawiści” jest już przestępstwem w rozumieniu traktatu, gdyż mieści się w ramach istniejących przestępstw, takich jak „terroryzm” i „przestępczość komputerowa”.

 

W Polsce podjęto proces legislacyjny nad poszerzeniem znamion art. 119 k.k. o takie wyznaczniki, jak „niepełnosprawność, wiek, płeć lub orientacja, seksualna”, ale projekt został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za sprzeczny z ustawą zasadniczą.

 

Wobec braku akceptacji Prezydenta dla totalitarnego ograniczania wolności słowa, Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek „idzie na wojnę z mową nienawiści i hejtem na Ukraińców” tworząc cały system w Prokuraturze, który ma wspierać owe polityczne działania. Minister wyznaczył 49 prokuratur rejonowych i 1 okręgową, które będą specjalizować się w ściganiu mowy nienawiści. Patrząc na realia społeczne w dzisiejszej Polsce, to istnieje poważne  niebezpieczeństwo, że ściganie mowy nienawiści zostanie wykorzystane de facto do walki rządu ze swoimi przeciwnikami politycznymi i kneblowania społeczeństwu ust do wyrażania swoich poglądów o charakterze konserwatywnym i wolnościowym.

 

PODSUMOWANIE

 

Powracając do weta Prezydenta Karola Nawrockiego do przepisów wdrażających unijny Akt o usługach cyfrowych, to dzisiaj już w sposób oczywisty widać, że był to obowiązek Prezydenta wynikający z ochrony przez głowę państwa praw obywatelskich zapisanych w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP. Zawetowana nowelizacji wprowadziłaby w Polsce, zależny od urzędnika aktualnie rządzącej partii politycznej, system szeroko zakrojonej cenzury uniemożliwiający swobodną debatę publiczną.

 

Jednak wolność słowa jest nadal zagrożona i należy spodziewać się kolejnych inicjatyw legislacyjnych ukierunkowanych przeciwko swobodzie debaty publicznej; w tym aspekcie warto przytoczyć konkluzję Raportu:

 

Nowe propozycje legislacyjne i regulacyjne Komisji Europejskiej również wskazują, że podwaja ona wysiłki w swoim programie globalnej kontroli myśli w internecie. Takie kategorie, jak „dezinformacja” i „mowa nienawiści” są niemożliwe do obiektywnego zdefiniowania. Co gorsza, Komisja Europejska nieuchronnie wykorzystuje te niejasne, podatne na wpływy kategorie treści, aby atakować swoich przeciwników politycznych i umacniać swoją władzę.


[1] https://judiciary.house.gov/media/press-releases/new-report-exposes-european-commission-decade-long-campaign-censor-american